Zasypiać. Najlepiej razem. Wyraz bezgranicznego zaufania, pewność, że nie stanie się żadna krzywda gdy opadną zmęczone powieki. Bezpieczeństwo. Bo nic się nie zmieni, gdy je podniesie, On nadal tam będzie. Spokój.
Pociąg się spóźniał, więc czekał u siebie na wiadomość od niej. Nie do końca przekonany, czy się pojawi. Napisał: "wszystko dobrze i mogę być spokojny?" Tak, możesz. Niewiele spała tej nocy, jakieś dwie godziny i chwilę w pociągu. Dopiero stojąc na peronie, siedząc w pociągu poczuła się przerażona. Do tej pory niewiele myślała o tej chwili, inaczej pewnie zmieniłaby zdanie. Jedzie właśnie spotkać się z "obcym" facetem. Nawet nie chodzi o ilość danych zgromadzonych na jego temat, bo przecież go znała. Znała Go a on znał Ją i chyba to było takie przerażające. Lubiła tego chłopaka, lubiła go bardzo i jak każdej dziewczynie przychodziło jej do głowy, że go rozczaruje, że nie jest dostatecznie ładna, mądra, zabawna, zgrabna. Że jest zbyt złośliwa, rozgadana, głośna. Że jej "s" za bardzo świszczy i on to dostrzeże i ucieknie. Ona przecież kiedyś uciekła przez stopy.
Wykonała szybki telefon do przyjaciółki, ale nie do końca złagodził jej nerwy. Czekać musiała sama. Kiedyś trzeba zacząć żyć.
Przyszedł. I po prostu ją przytulił, dając całusa w policzek. Przecież się znali. I zaczął się potok słów z jej strony, tak bardzo chciała tymi słowami wszystko przykryć. Pierwszy wstyd, delikatne zmieszanie. Chciała być silna, niezależna, chciała go nie potrzebować. Mówiła i mówiła, a zaraz przypominała sobie, że powinna mówić mniej. I pauzowała. Ale cokolwiek wychodziło z jej ust, siedziało jej w głowie - on wiedział.
Szedł obok, słuchał, uśmiechał się. Wiał wiatr, więc jej włosy fruwały na wszystkie strony. On nadal szedł obok, może tego nie dostrzegał. Może nie widział rozwianych włosów, ale wiedział jak jej nie łatwo tu być. Zatrzymał się na szarym chodniku.
- Maleńka, odetchnij. Cieszę się, że jesteś, wiesz?
Uśmiechnęła się, cóż innego przyszłoby po tych słowach. Ale to był jeden z tych uśmiechów, co rozświetlają wnętrze. Bo ludziom szczęśliwym błyszczą oczy i to widać. Wtedy nie chodzi o uniesione do góry kąciki ust, ale właśnie o oczy, które się śmieją.
- Lubię gdy się uśmiechasz. Jestem tu i nie przejmuj się tak, jest dobrze. Chyba jesteś zmęczona? Mamy trochę czasu, to się prześpisz. I nie ma, że nie.
(gdyby zapytać ją o jej marzenie, o rzecz, na którą trzeba zasłużyć, zdobyć, dotrzeć do niej, odpowiedziałaby: chciałabym się gdzieś kiedyś poczuć bezpiecznie. Jak ten Gucio co w osobie żony znalazł wiernego alianta, że się chociaż raz przejmować nie musi, że mając ją - nie zginie. Ona podobnie jak ten Gucio właśnie, chciała tak bardzo gdzieś - "Żeby się w życiu raz na zawsze poczuć bezpiecznie, żeby się znaleźć w punkcie, który już nie wymaga podjęcia żadnego ryzyka, żeby sobie znaleźć schron przed światem, a zwłaszcza przed sobą samym."**)
* Kiedy już otworzyła oczy - on nadal tam był, położył się obok, podał jej jedną słuchawkę przyczepioną do telefonu i przez chwilę oboje byli muzyką.
** Gnój, Kuczok
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz