niedziela, 30 października 2016

Ona, 1.

     Padał deszcz. Pachniało mokrą trawą i świeżością. Siedziała na ławce nie mogąc się zdecydować, czy w ogóle wracać do miejsca, które teraz, chwilowo, nazywa domem. Dom. Jedno z pierwszych słów, które dzieci poznają w szkole. "Ala ma kota", "To jest dom." A obok rysunek: dom, mały budynek, okno, drzwi, czerwona dachówka (to nie jest odpowiednia i prawidłowa ilustracja domu. Ale ta właściwa, no cóż, bywa nieuchwytna, nie wszystkim znana i jest zdecydowanie droższa niż dom z cegły). A ona siedziała delektując się ciepłymi kroplami na swojej skórze, dziś nie specjalnie zastanawiając się nad tym, gdzie ten jej dom się znajduje, albo czy w ogóle. 
    Deszcz, to jedna z jej małych przyjemności. Małe rzeczy, małe radości. Szkoda, że nie możecie spojrzeć w jej oczy, kiedy ktoś jej mówi: weź parasol, bo zmokniesz. W świecie pozorów i życia on - line pewne zachowania uznawane są za śmieszne. O, jak to gdy biega boso po piasku na placu zabaw, czy trawie, albo gdy na śniegu tworzy swoje orzełki. Małe rzeczy, małe radości. "Wracaj do domu, bo się przeziębisz", "zmokniesz!". A ona chciała być mokra, chciała czuć to całą sobą, wszystkimi zmysłami, chciała być deszczem. Bo jeśli robić coś, to tylko dobrze, angażując się bez reszty, ufając - bo przecież to jest dobre, a dobro nie może nas zranić - inaczej nie chciała, nie umiała (biedna dziewczyna). Więc była wtedy deszczem, z przymkniętymi powiekami, ubraniem przyklejonym do skóry, delikatnym uśmiechem na ustach - czasem to wystarcza, by czuć szczęście (tak, małe rzeczy). 
     - Spędziłam dziś kilka godzin siedząc w deszczu, jestem cała mokra - powiedziała do słuchawki telefonu. 
- Gdybym tylko mógł... Przesuwam dłonią po twoich mokrych włosach, zamykam oczy i oddycham deszczem, oddycham tobą. Ale nie martw się Maleńka, posiedzę tak kiedyś z tobą, na ławce w deszczu. 

Zamknij oczy i posłuchaj. Dziś jesteś deszczem. 

czwartek, 27 października 2016

odpowiadam




Ola, Paweł, Justyna, Denis, Natalia, Artur Adriana, Justyna, Gosia, Adam Ania, Marceli Kasia, Tymon Ania,Wojtek Magda, Marek,Agnieszka, Krzysiek, Magda, Anka, Zuzka, Janka, Rysiek, Paulina, Dorota, Ula, Kasia, Marek, Natalia, Artur, Natalia, Adrian, Weronika, Magda, Agnieszka, Natalia, Paweł, Marcin, ABC,  Santino, Kiki, Kosma, Ania, Hellson, Kuba, Nixon. Hania, Adaś, Mania, Maks, Basia, Elenka, Ula, Marysia, Amelka, Julia, Kacper, Olek, Julek, Tymon, Łucja, Laura, Zosia, PACZKA, Alto, Nysa, Wrocław, Bystrzyca, Kłodzko, Poznań, Piotrkowska w Łodzi, Warszawa, góry, książki, muzyka, niebo i deszcz, sukienki i odkryte nogi, kolorowe paznokcie, rude włosy, kawa w K2, pierwszy, wspólny sylwester, 

Jaś H., pierwsze "moje" dziecko.

to jest moja odpowiedź na ostatnie pytanie.

wtorek, 25 października 2016

ten czas

"Zastanawiam się, co powinienem zrobić. Chociaż to niezbyt skomplikowane. Rzecz zawsze sprowadza się do dwóch możliwości. Zacząć żyć lub zacząć umierać." Stephen King

Zacząć żyć lub zacząć umierać. Często pytałam siebie. To bardzo dobre pytanie, adekwatne do wielu sytuacji. Kiedy wszystko się wydaje stracone, kiedy krocząc ciemnym tunelem nie widać końca, nie widać światła, kiedy kładąc się do łóżka nie przychodzi sen, kiedy rano podnosisz się już tylko z przyzwyczajenia, kiedy myślisz, że pech, który chodzi za Tobą, nigdy się nie skończy, kiedy uważasz, że nic więcej dobrego już Cię nie spotka, że nie masz nic, że jak nie on - to koniec, że więcej nie wytrzymasz. Tylko jedno pytanie: zacząć żyć lub zacząć umierać.


Zacząć żyć lub zacząć umierać. 


this time tomorrow


środa, 19 października 2016

we mnie.

"You will never be completely at home again, because part of your heart always will be elsewhere. That is the price you pay for the richness of loving and knowing people in more than one place.”
― Miriam Adeney

Jestem miękka, rozkruszona. Nie wiem, czemu nie można zatrzymać chwil, że wszystko pędzi i mija. Dzieci rosną, Czasem boję się, czy mnie poznają. Pęka mi serce gdy myślę, że omijają mnie te wszystkie spacery, przyjęcia urodzinowe, nocne czytanie bajek. Umyka mi życie w tak wielu miejscach, w których chciałabym być. Miejscach, gdzie zostali moi przyjaciele. 

Że nie wrócę tam. A nawet wracając to czas,  który teraz właśnie się dzieje...wypala dziury, dziury niewypełnione wspomnieniami, śmiechem, obecnością. I tak mnie ściska w środku.

Tylu Was we mnie.

sobota, 15 października 2016

nocą, taką jak ta


Muzyka mnie otula. To jest niewypowiedziane piękne. Przynajmniej ona mi została. Na noce takie jak ta. I inne też. I na poranki, na spacery, na składanie prania. Dźwięki. Melodia. Słowa. Drobinki. 

Ona mówi za mnie. Jeśli jakkolwiek można ubrać w słowa, to co pozostaje i pozostać powinno nienazwane. 


środa, 12 października 2016

Siedzę na parapecie wielkiego okna, w zdecydowanie za dużym swetrze. Kolorowe skarpetki zdobią mi stopy. Popijam ciepłą herbatę z miodem i cytryną, Obserwuję gwiazdy. Słucham muzyki, która sprawia, że czuję się bardziej. Siedzę na poduszkach, które sama wybrałam: szare i turkusowe. A Ty przytulasz mnie mocno i wszystko jest w porządku. 

Albo nic nie jest w porządku, bo nie ma okna, poduszek, Ciebie, nawet herbaty nie ma...
Nic nie ma i odbieram to jako niesprawiedliwość losu. Ale nauczona doświadczeniem - akceptuję to, co jest. 


Och, i gryzę się w język, bo przecież mam dach nad głową, drobne w kieszeni, bilet do przyjaciół kupiony, zdrowie i otwartą głowę. Ale chciałabym - cóż poradzę - siedzieć w ten jesienny wieczór przy tym wielkim oknie - nie sama. 

wtorek, 11 października 2016

Czyny, nie słowa. Zaufanie.

Moja Przyjaciółka zawsze powtarza: nie słowa a czyny świadczą o człowieku.


Zanim jednak nastąpi czyn, pojawiają się słowa go poprzedzające. I chodzi o zaufanie. Zawierzasz komuś, gdy mówi "będę przy Tobie". Albo "dopóki śmierć nas nie rozdzieli". Jest ta przysięga i długie, długie lata, w trakcie których każdego dnia udowadniasz drugiej osobie, że "dopóki śmierć nas nie rozdzieli". Najpierw są słowa, które obdarzasz zaufaniem. I pozwalasz komuś, aby zamienił je w czyn. Nie widzę innej drogi.

Możesz na mnie liczyć. Będę przy Tobie. Nie zawiodę Cię. Jestem Twoim przyjacielem. Zawsze Ci pomogę. Jesteś bezpieczna. Kupimy Ci bilet i sprowadzę Cię do mnie. Zmienię dla Ciebie swoje życie. Zrobimy tak, żeby było dobrze. Za 20 lat nic się nie zmieni. Mamy siebie.

ZAUFANIE. Potem słowa stają się czymś więcej.

'5... 4.... 3... 2.... 1...'

poniedziałek, 10 października 2016

Pożegnanie.

Pociąg zwalnia. Stoją w pustym przedziale gotowi, by za chwilę po prostu wysiąść. Jest gorąco. Ona uśmiecha się mocno, aż boli ją twarz od tego uśmiechu. Milczą. Dziewczyna próbuje powstrzymać łzy. I uśmiecha się jeszcze mocniej. On przerywa ciszę, wypowiadając tylko jedno słowo "Bardzo". (To takie ich słowo, ich mała tajemnica. Uparli się kiedyś na to, że nie należy mówić wszystkiego, bo przecież są sprawy, których wypowiedzieć się nie da. Wiedzą to oboje. On to czuje. I Ona również. On zna Jej myśli. Ona rozumie Jego. Są Bardzo).

Ona wsiada z pociągu, On wychodzi za Nią, stawia jej walizkę na peronie, patrzy jej w oczy. Uśmiecha się ale przez zmęczenie w tym uśmiechu przebija się smutek. Ona też się uśmiecha ale nerwowo zerka w stronę pociągu, On musi do niego wrócić. Jedzie dalej. Ale to nie szkodzi, żyją w niesamowitych czasach, kiedy ludzie nawet będąc daleko mają siebie jakby trochę bliżej. I przecież jest Bardzo. I niedługo coś wymyślą i może po prostu kupią bilet, gdzieś, nie ważne gdzie. Będzie dobrze, bo takie rzeczy się nie zdarzają a Im się zdarzyło. Więc będzie dobrze. I nagle Ona mówi "no to cześć". I oboje zaczynają się śmiać.  On się śmieje, bo to przecież pożegnanie! A tu takie banalne "cześć". Ona się śmieje, bo myśli dokładnie to samo, ale niedługo się zobaczą. To jest początek. To jest zapowiedź czegoś więcej, czegoś Bardzo. Tak czuje, tak myśli. Tak mu zaufała.

A jednak to było prawdziwe pożegnanie.



czwartek, 6 października 2016

list

Żałuję.

To takie niedopisania uczucie. Gdy dotarła do mnie "dorosłość". Gdy zobaczyłam więcej, więcej zrozumiałam. Wyrosłam z roszczeniowej postawy nastolatki, przestałam słuchać mamy, patrzeć jej oczami na świat. Zaczęłam doceniać to, co nigdy nie zostało powiedziane.

Tato,
wierzę, że wiesz, że sobie radzę. Może nie mam tego, co powszechnie uznane za konieczne i szczęśliwe, ale wiedziałeś, że jestem inna, zawsze to wiedziałeś. Za mało pamiętam. Za mało zrobiłam, by pamiętać więcej. Tylko kilka momentów, parę zdań.To jak wychodzisz zza zakrętu, gdy idziesz do babci, jak naprawiasz silnik, jak zasypiasz na kanapie, ze zmęczenia. Czy to było już TO zmęczenie, które przeoczyliśmy? Byłeś dobrym człowiekiem. Zabrakło Ci odwagi - czyżbyś też nosił skorupę? Wydaje mi się, że tak. Jestem do Ciebie podobna - zauważyłeś? Lubię być do Ciebie podobna. Pierwszy dyplom, który zdobyłam - jechałam tramwajem i płakałam, wiedziałam, że to tylko dzięki Twojej ciężkiej pracy miałam taką szansę. Dzisiaj, kiedy obserwuję ludzi, którzy nocami pracują a rano wstają do swoich dzieci, którzy oddają wszystko co mają, godzą się na mniej, bo ten mały człowiek potrzebuje więcej: CHCE MI SIĘ RYCZEĆ, bo zabrakło mi czasu, żeby Ci podziękować, bo Ty też robiłeś to dla mnie. Żałuję, że nie zrozumiałam tego wcześniej. Nie doceniałam. Wtedy, gdy myślałam, że to jest oczywiste i widziałam tylko to, czego nie ma, zamiast to, co jest. Mieliśmy lepsze i gorsze czasy, a ja byłam tylko dzieckiem, chociaż dziś mi wstyd. Powinnam być BARDZIEJ.
Chciałabym, żebyś był ze mnie dumny wiedząc, że żyję teraz tak jak chcę, tzn.zaraz dowiem się czym jest to 'chcę'. Ale nie martw się: dorosłam, naprawdę dorosłam.

play

środa, 5 października 2016

proszę.

please, take this heart away


Mała dziewczynka tupie nogami. Głośno krzyczy. Z nadmiaru złości rozrzuca sałatę na podłodze. Krzyczy jeszcze głośniej, kiedy tata karze jej posprzątać. A najmocniej, kiedy okazuje się, że już tej sałaty nie zje, bo jest brudna i ma wylądować w koszu. A potem jeszcze jeden napad furii, kiedy ma przeprosić, za swoje zachowanie. Takie jej przepraszanie, ledwo wyszeptane, no tak trwa gdzieś z godzinę. Zanim padną słowa. Nie chcą jej przejść przez gardło.
Znałam też takie przypadki, gdzie "przepraszam" wygłaszano jeszcze w trakcie okładania kolegi łopatką. Jakby "przepraszam" załatwiło wszystko. Jakby ból zadany drugiej osobie znikał. Albo jakby możliwe było uniknięcie ewentualnych konsekwencji.
Przepraszam. Szczere, wypowiedziane z trudem, wyszeptane ze wstydem, wykrzyczane bez zastanowienia, nawet poparte odpowiednim zachowaniem - czy zmienia cokolwiek?
To jedynie taka furtka dla tego, kto je wypowiada. Zwolnienie z odpowiedzialności: "hej, przeprosiłem, odczep się ode mnie". A przecież się STAŁO. Sałata rozrzucona, łopatka złamana, głowa boli. Jedno słowo tego nie zmieni. Może lżej się patrzy na kogoś, kto chociaż przeprosił, bo teoretycznie wie, że nie zachował się odpowiednio, ale co z tego. Skoro zranił.

Czasem, jak ktoś kogoś zrani, to pamięć o tym pozostaje na długo. Jak i to uczucie zranienia.
Tak, please take this heart away.

poniedziałek, 3 października 2016

be.lie.ve



Pozornie zwykły dzień. Budzisz się rano, toaleta, prysznic, dobra kawa. Co z tego, że jest poniedziałek. Poniedziałek ma to do siebie, że zaczyna się to, co musi. Większość narzeka na poniedziałki, obowiązki, koniec weekendu. Ale poniedziałek to też ta pewność, że zajęte będą i ręce i głowa. Nic się nie wkradnie niepostrzeżenie, bo te wolne chwile to da się zaczytać, zagadać, zasłuchać. Zwykle to wystarcza. Ale nie zawsze.

Nie zawsze. Nawet czasem poniedziałki mają te 'kruche' momenty. Takie, co to wszystko powraca. Jak dobre, ostre fotografie. Jak kilkuminutowe filmiki. Naciskasz stop, uparcie, mocno, kilkakrotnie, ale to zepsuty przycisk. Jak wszystkie. Tylko 'play' obowiązuje w tej grze. Nie ma odwrotu, nie ma pauzy, przyśpieszenia ani powtórki. Zostają tylko konsekwencje wyborów, naiwnych decyzji, bezmyślności ale też odwagi czy wytrwałości. Jednak, nie wiedzieć czemu, nocą nie ma radości z sukcesów a wręcz przeciwnie, w najdrobniejszych szczegółach można rozeznać się w porażkach. Rosną, mnożą się, nabierają mocy. Ale nawet nie to. Jest takie wspomnienie. Uczucie. Kiedy przez jedną chwilę, może trochę więcej, wszystko było na właściwym miejscu. O, tak.

I chcesz to pamiętać. I nie chcesz tego pamiętać. Nie chcesz. Nie chcesz. Nie chcesz!
A pamiętasz. 


Pocieszające jest, więc nie zapomnij, że :
"Nic dwa razy się nie zdarza, 

i nie zdarzy" *

Czy to nie zabawne, że w słowie "believe" ukryte jest KŁAMSTWO?

*Wisława Szymborska