Te
stopy to żadna wielka afera. Po prostu gdzieś czepiła się myśli,
że w świecie przy monitorze wykreować można wszystko, a najmniej
prawdę. Że bezpieczniej to jednak przy jednym stoliku usiąść ,
porozmawiać, że takie spotkania to się dzieją, a inne
niekoniecznie.
- Masz rację – napisała.
- Mówiłem ci Maleńka, że zawsze ją
mam (: Ty nic się nie martw, zaufaj mi.
Napijesz się ze mną
herbaty?
I
gdzieś tam w swojej kuchni, której nigdy nie widziała, zaparzył
herbatę z cytryną i odrobiną miodu dla siebie. Jej ulubioną.
Chwyciła swój kubek i czas płynął dalej, ich czas.
Umówili
się na ósmą rano w sobotę. Nigdy nie lubiła rano wstawać, rano
śpi się najprzyjemniej. Budzik dzwonił, otworzyła oczy, ale po
prostu... chciała tylko spać. To tylko internet. Z kubkiem kawy
pojawiła się dwie godziny później.
- Czekałem
na ciebie. Byliśmy umówieni. Czy gdybym czekał na ciebie w
kawiarni za rogiem też byś nie przyszła? Mogłem iść pobiegać,
mogłem spać – jak Ty, mogłem wiele innych rzeczy, ale wybrałem
ciebie. W sobotni poranek wybrałem ciebie, a ty nadal tego nie
rozumiesz...
- Nie
wiem czy jest sens, żebym się tutaj pojawiał, skoro dla ciebie to
'tylko internet'. Mam swoje sprawy do załatwienia, wszystko
odkładam na potem, by mieć czas tu z tobą posiedzieć. Może będę dostępny
wieczorem, nie wiem.
- Czemu ty tego nie widzisz?
Strach nie pozwalał otworzyć jej oczu. Przypadkiem mogłoby się okazać, że skrupulatnie budowana skorupa ma jakieś słabsze punty. Strach, który tak pieczołowicie pielęgnowała w sobie. Początkowo - on to było tylko towarzystwo na deszczowe i wietrzne wieczory w obcym miejscu. Ale naprawdę miał rację, bo te 2 tysiące kilometrów nie oznaczały, że tych wieczorów nie spędzają razem. Co noc kładł ją spać, przeganiał złe sny, czuwał, gdy nie mogła zasnąć. Był.
Łatwo się przywiązać, gdy ktoś jest.
***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz