środa, 2 listopada 2016

Ona, 3.

     Te stopy to żadna wielka afera. Po prostu gdzieś czepiła się myśli, że w świecie przy monitorze wykreować można wszystko, a najmniej prawdę. Że bezpieczniej to jednak przy jednym stoliku usiąść , porozmawiać, że takie spotkania to się dzieją, a inne niekoniecznie.
- Masz rację – napisała.
- Mówiłem ci Maleńka, że zawsze ją mam (: Ty nic się nie martw, zaufaj mi.
  Napijesz się ze mną herbaty?
I gdzieś tam w swojej kuchni, której nigdy nie widziała, zaparzył herbatę z cytryną i odrobiną miodu dla siebie. Jej ulubioną. Chwyciła swój kubek i czas płynął dalej, ich czas.

    Umówili się na ósmą rano w sobotę. Nigdy nie lubiła rano wstawać, rano śpi się najprzyjemniej. Budzik dzwonił, otworzyła oczy, ale po prostu... chciała tylko spać. To tylko internet. Z kubkiem kawy pojawiła się dwie godziny później.
- Czekałem na ciebie. Byliśmy umówieni. Czy gdybym czekał na ciebie w kawiarni za rogiem też byś nie przyszła? Mogłem iść pobiegać, mogłem spać – jak Ty, mogłem wiele innych rzeczy, ale wybrałem ciebie. W sobotni poranek wybrałem ciebie, a ty nadal tego nie rozumiesz...
- Nie wiem czy jest sens, żebym się tutaj pojawiał, skoro dla ciebie to 'tylko internet'. Mam swoje sprawy do załatwienia, wszystko odkładam na potem, by mieć czas tu z tobą posiedzieć. Może będę dostępny wieczorem, nie wiem. 
- Czemu ty tego nie widzisz?

     Strach nie pozwalał otworzyć jej oczu. Przypadkiem mogłoby się okazać, że skrupulatnie budowana skorupa ma jakieś słabsze punty. Strach, który tak pieczołowicie pielęgnowała w sobie. Początkowo - on to było tylko towarzystwo na deszczowe i wietrzne wieczory w obcym miejscu. Ale naprawdę miał rację, bo te 2 tysiące kilometrów nie oznaczały, że tych wieczorów nie spędzają razem. Co noc kładł ją spać, przeganiał złe sny, czuwał, gdy nie mogła zasnąć. Był. 
      Łatwo się przywiązać, gdy ktoś jest. 

***


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz