Spokój przychodzi z czasem. Pijąc ciepłą herbatę z mlekiem (szaleństwo, nie? jak to może dobrze smakować - ale smakuje) delikatnie się uśmiecha. Kilka godzin wędrówki po miasteczku, które zbudowano - mogłaby przysiąc - z samego kamienia, działa oczyszczająco. To był ciepły dzień, ze słońcem świecącym po oczach - więc wzięła okulary. Ze świeżym powietrzem po deszczowej nocy. To już połowa listopada. A wydaje się to niemożliwe. Czas mija. Czasem jeszcze chwyta za telefon, zdziwiona, że nie ma żadnej wiadomości. Może to lepiej, ale do głowy nie przychodzi jej, jak można się zbliżać do ludzi, zaprzyjaźniać, otwierać, UFAĆ, a potem to wszystko okazuje się niczym. Pojawia się w głowie cała masa myśli, jeszcze więcej uczuć. Czasem łatwo jest wziąć kogoś za kogoś innego, po prostu. Uczymy się przez całe życie.
"W październiku było znowu jak dawniej. Tylko Jego nie było. To znaczy był, tylko nie mógł przyjść. Tak sobie to ustaliłam. Ustaliłam sobie, że po prostu On nie może być ze mną. Ale w ogóle jest. Zdarza się, że zapominam o tym i czasami go wypatruję."
Janusz L. Wiśniewski, "Samotność w sieci"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz