środa, 12 października 2016

Siedzę na parapecie wielkiego okna, w zdecydowanie za dużym swetrze. Kolorowe skarpetki zdobią mi stopy. Popijam ciepłą herbatę z miodem i cytryną, Obserwuję gwiazdy. Słucham muzyki, która sprawia, że czuję się bardziej. Siedzę na poduszkach, które sama wybrałam: szare i turkusowe. A Ty przytulasz mnie mocno i wszystko jest w porządku. 

Albo nic nie jest w porządku, bo nie ma okna, poduszek, Ciebie, nawet herbaty nie ma...
Nic nie ma i odbieram to jako niesprawiedliwość losu. Ale nauczona doświadczeniem - akceptuję to, co jest. 


Och, i gryzę się w język, bo przecież mam dach nad głową, drobne w kieszeni, bilet do przyjaciół kupiony, zdrowie i otwartą głowę. Ale chciałabym - cóż poradzę - siedzieć w ten jesienny wieczór przy tym wielkim oknie - nie sama. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz