poniedziałek, 10 października 2016

Pożegnanie.

Pociąg zwalnia. Stoją w pustym przedziale gotowi, by za chwilę po prostu wysiąść. Jest gorąco. Ona uśmiecha się mocno, aż boli ją twarz od tego uśmiechu. Milczą. Dziewczyna próbuje powstrzymać łzy. I uśmiecha się jeszcze mocniej. On przerywa ciszę, wypowiadając tylko jedno słowo "Bardzo". (To takie ich słowo, ich mała tajemnica. Uparli się kiedyś na to, że nie należy mówić wszystkiego, bo przecież są sprawy, których wypowiedzieć się nie da. Wiedzą to oboje. On to czuje. I Ona również. On zna Jej myśli. Ona rozumie Jego. Są Bardzo).

Ona wsiada z pociągu, On wychodzi za Nią, stawia jej walizkę na peronie, patrzy jej w oczy. Uśmiecha się ale przez zmęczenie w tym uśmiechu przebija się smutek. Ona też się uśmiecha ale nerwowo zerka w stronę pociągu, On musi do niego wrócić. Jedzie dalej. Ale to nie szkodzi, żyją w niesamowitych czasach, kiedy ludzie nawet będąc daleko mają siebie jakby trochę bliżej. I przecież jest Bardzo. I niedługo coś wymyślą i może po prostu kupią bilet, gdzieś, nie ważne gdzie. Będzie dobrze, bo takie rzeczy się nie zdarzają a Im się zdarzyło. Więc będzie dobrze. I nagle Ona mówi "no to cześć". I oboje zaczynają się śmiać.  On się śmieje, bo to przecież pożegnanie! A tu takie banalne "cześć". Ona się śmieje, bo myśli dokładnie to samo, ale niedługo się zobaczą. To jest początek. To jest zapowiedź czegoś więcej, czegoś Bardzo. Tak czuje, tak myśli. Tak mu zaufała.

A jednak to było prawdziwe pożegnanie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz