Wszystkie światełka do nieba już poleciały, choć WOŚP-owe szaleństwo potrawa jeszcze przez kilka dobrych dni, a dopiero po miesiącach poznamy ostateczne rezultaty, to tego nie ogarniam, tak po prostu. Nie ogarniam tej ludzkiej niechęci i zawiści skierowanej jak co roku, przeciwko osobie Jurka Owsiaka i tego, co robi. Owszem, utrzymuje się z działalności fundacji, on, jego żona, samochód, dom, a niech go, może nawet i ich pies. I słusznie. To jest jego praca. To nie tak, że facet wychodzi sobie 15 stycznia na ulicę i zbiera pieniądze do puszki. A przez resztę roku pracuje gdzieś w biurze. Od dłuższego już czasu to dobrze zorganizowane święto (tak, tak właśnie napisałam!), uświetnione obecnością mediów, osób znanych i mniej znanych. To wiele przygotowań, aby było bezpiecznie, aby wolontariusze mieli gdzie wpaść na ciepłą herbatę, aby ludzie dobrze się bawili, chcieli wyjść z domu, wrzucić symboliczną złotówkę do puszki. Nawet aukcje na allegro. Przecież to nie robi się samo. Zachwyca mnie ogrom rzeczy, które należy przygotować, aby ten jeden dzień, był wyjątkowy a tak naprawdę aby celebrować życie, bo to o nie walczy Jurek. Walczy o życie. I co więcej, nie w swoim, ale w naszym imieniu. Ach, no i jeszcze ten paskudny przystanek Woodstock! Czy wiedzieliście, że Jurka wyróżniono za jego organizację jako najlepszego promotora koncertowego i to w Los Angeles?! A tam tylko seks, alkohol i narkotyki, byłam to widziałam ;) Do tej pory przechowuję w pudełku z pamiątkami pomarańczową opaskę z napisem "nie biorę, jestem ok". To nic, że o bezpiecznym seksie też tam można posłuchać i odebrać zestaw prezerwatyw (tych nie zatrzymałam na pamiątkę ;) ), że różnorodna muzyka, że wspaniali goście Akademii Sztuk Przepięknych, to nic, bo LUDZIE ZAWSZE WIEDZĄ LEPIEJ. A to tylko miejsce z muzyką, gdzie człowiek czuje się wolny. Nie jestem ekspertem, nie znam całej działalności fundacji, ani nie rozliczam podatków Jurka Owsiaka i nie mam na to ochoty. Prawdą jest, że sprzęt oznaczony logo orkiestry jest w każdym szpitalu. Każde dziecko urodzone w Polsce poddane jest przesiewowemu badaniu słuchu, banał, większość dzieci ma go w porządku. Ale przecież jest to jedno dziecko, dwoje czy siedmioro, którym to daje szansę na prawidłową diagnozę już w pierwszych dniach życia. A kto zapewnił sprzęt? Tak, WOŚP. Przeczytałam ostatnio zabawne zdanie, że to nie Jurek Owsiak ten sprzęt zapewnia, tylko pieniądze polaków. Prawda, ale jedna samotna złotówka nic nie znaczy, on je jednoczy, nas jednoczy i nadaje cel. Ratując życie. Nie życzę nikomu, kto wyśpiewuje te bzdury, żeby się przekonał na własnej skórze jak te małe, czerwone serduszka wyglądają wewnątrz szpitalnych sal. I ratują życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz