Obudziła się zawstydzona. Czuła się bezradna a jednocześnie było jej po prostu dobrze. Przychodzi taki moment w życiu, kiedy to, czego się nauczyliśmy zostaje wystawione na próbę. Jej mama zawsze powtarzała: "trzymaj fason". Niby głupie dwa wyrazy ale do tej pory ich nienawidzi. Zawsze w wyprasowanej sukience, zawsze miła, pomocna, z dobrymi stopniami na świadectwie, bo co pomyślą ludzie. I teraz, mając lat dwadzieścia parę, tak bardzo nie chciała zastanawiać się, co powiedzą inni ale nie była pewna, czy potrafi. Ale próbowała, a to się chyba liczy.
Nie zawsze to co przekazują rodzice warte jest zapamiętania, a coraz częściej po prostu nie jest. Wychowała się w przeciętnym domu, niezbyt tradycyjnym, ale każdy miał wyznaczona rolę, jak w teatrze. Ale co wtedy, gdy jednego aktora zabraknie? Był taki dzień, gdy ta sama mama płakała na środku pokoju nie wiedząc, gdzie jest drabina i żarówki. Nigdy nie musiała wiedzieć. W kilka tygodniu po śmierci jej ojca okazało się, że przedstawienie nie jest tak dobre gdy kogoś brakuje i w sumie to trzeba uczyć się żyć na nowo. Ona też musiała. Nie było czasu na jej łzy, gdy tyle łez było wokoło. Ktoś musiał być bardziej dorosły, twardy. Padło na nią. I tak radziła sobie ze wszystkim - sama. Aż tu nagle pojawia się ktoś i mówi...
- O czym myślisz?
- O niczym.
- Przecież widzę, Mała. Co Ci siedzi w tej główce? - mówiąc to lekko się uśmiecha, ale uważnie ją obserwuje.
- No nic, przecież mówię. - a ona się zaczyna złościć.
- Posłuchaj, ja widzę że stawiasz wokół siebie mur, chcesz coś powiedzieć a gryziesz się w język, chowasz się w swojej skorupie, ale po prostu przestań. Zaufaj mi - skąd on to wszystko wie?!
- Ufam Ci. Wszystko jest w porządku.
- Skoro tak mówisz... Jestem tu dla Ciebie. Z Twojego powodu, pamiętaj o tym.
- O niczym.
- Przecież widzę, Mała. Co Ci siedzi w tej główce? - mówiąc to lekko się uśmiecha, ale uważnie ją obserwuje.
- No nic, przecież mówię. - a ona się zaczyna złościć.
- Posłuchaj, ja widzę że stawiasz wokół siebie mur, chcesz coś powiedzieć a gryziesz się w język, chowasz się w swojej skorupie, ale po prostu przestań. Zaufaj mi - skąd on to wszystko wie?!
- Ufam Ci. Wszystko jest w porządku.
- Skoro tak mówisz... Jestem tu dla Ciebie. Z Twojego powodu, pamiętaj o tym.
Wtedy on przesunął się trochę bliżej i podał jej jedną słuchawkę. Leżeli obok siebie, nawet się nie dotykając, słuchając w ciszy tej samej piosenki, a on nucił pod nosem "sweet thing I watch you...it matters where you are"*. Opuściła powieki i wiedziała, że śpiewa do niej. Często mówił do niej muzyką, a ona starała niczego nie pominąć.
- Będziemy pamiętać te chwilę - powiedział i splótł ich palce razem.
Ona też to wiedziała. To były te momenty - fotografie, stop klatki, które odtwarza się w głowie potem sekuna po sekundzie. Może nie są spektakularne, ale są piękne, to wystarczy. Ona zawsze zapisywała je w sercu.
Ona też to wiedziała. To były te momenty - fotografie, stop klatki, które odtwarza się w głowie potem sekuna po sekundzie. Może nie są spektakularne, ale są piękne, to wystarczy. Ona zawsze zapisywała je w sercu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz